Jak poprawnie palić w piecu

 Jak poprawnie palić w piecu żeby…


Zastosowanie odpowiedniej techniki rozpalania „od góry” wg wyliczeń powoduje ekonomiczne spalanie węgla oraz drewna. Ogrzewamy dom o 30 procent taniej i 50 – 80 procent czyściej. Stosować ją można również z powodzeniem w kotłach nie tylko górnego spalania, ale i również dolnego i górno – dolnego spalania.


Rozpalanie od góry - instrukcja krok po kroku


Roz­pa­la­nie od góry jest jed­nym ze spo­so­bów na dużo czyst­sze i efek­tyw­niej­sze spa­la­nie węgla oraz drewna w naj­prost­szych pie­cach i kotłach.
Oto instruk­cja krok po kroku jak zabrać się po raz pierw­szy za pale­nie od góry i poko­nać naj­czę­ściej spo­ty­kane problemy.

Od czego zacząć

Przed pierw­szą próbą pale­nia od góry należy spraw­dzić niżej wymie­nione kwe­stie odno­śnie kotła, opału, stanu insta­la­cji grzew­czej i komina.

Odpo­wiedni rodzaj kotła

Roz­pa­la­nie od góry można zasto­so­wać m.in. w:

• ogni­sku

• zna­ko­mi­tej więk­szo­ści kotłów zasypowych,

• komin­kach

• pie­cach kaflo­wych i kuchennych


Wszę­dzie tam stan­dar­dowo opał spa­lany jest w sys­te­mie tzw.  gór­nego spa­la­nia  (prze­ciw­prą­do­wego). Dzięki roz­pa­le­niu stosu opału od prze­ciw­nej strony, prze­cho­dzi się na sys­tem  dol­nego spa­la­nia  (współ­prą­do­wego), który pozwala spa­lić dym i sadzę.  Naj­waż­niej­sze na począ­tek to stwier­dzić,  czy masz w kotłowni kocioł gór­nego spa­la­nia.  Masz na to jakieś 90% szansy, bo są one naj­czę­ściej spo­ty­kane.

Naj­pro­ściej można roz­po­znać kocioł gór­nego spa­la­nia po umiej­sco­wie­niu wylotu spa­lin z komory zasy­po­wej: zawsze znaj­duje się on  wyłącz­nie u góry.

Rysu­nek poni­żej pre­zen­tuje dwa naj­częst­sze warianty budowy kotła gór­nego spa­la­nia (z wymien­ni­kiem pozio­mym oraz pio­no­wym). W każ­dym z nich po otwar­ciu drzwi­czek zasy­po­wych można z łatwo­ścią zoba­czyć lub wyma­cać ręką otwór odpro­wa­dza­jący spa­liny zlo­ka­li­zo­wany u skle­pie­nia komory zasy­po­wej. Jed­no­cze­śnie nie ma podob­nego otworu w dol­nej czę­ści komory, tuż nad rusztem.




Nawet, jeśli się pomy­lisz i roz­pa­lisz od góry  w kotle dol­nego spa­la­nia lub górno-dolnym , to kocioł naj­wy­żej wyga­śnie lub zadymi oko­licę.


Czy da się palić od góry  w piecu kaflo­wym albo kuchen­nym?  Tech­nicz­nie patrząc są to piece gór­nego spa­la­nia.. Jed­nak pro­ble­mem w takich pie­cach może być kształt pale­ni­ska - raczej dłuż­sze niż wyso­kie, mało miej­sca w pio­nie. Wtedy lepiej jest sto­so­wać pale­nie kro­czące.



Stan kotła i wyposażenie

Aby kocioł nie tylko dał się roz­pa­lić od góry, ale żeby efekty były jak naj­lep­sze, powi­nien speł­niać nastę­pu­jące kryteria:

• kocioł bez nadmu­chu powi­nien posia­dać dopro­wa­dze­nie powie­trza wtór­nego  - gdy go bra­kuje, (nie­za­leż­nie od metody pale­nia) do komina wysy­łane są palne gazy i sadza, które nie mają oka­zji się spa­lić z braku tlenu. Dopływy powie­trza wtór­nego pozni­kały z wielu modeli być może, dla­tego, że towa­rzy­szyły im “fuk­nię­cia” dymu z kotła. Przy­czyną tych wybu­chów nie jest jed­nak samo powie­trze wtórne, ale pale­nie od dołu, które pro­du­kuje mnó­stwo pal­nego dymu przy jed­no­cze­snym braku pło­mieni. Przy pale­niu od góry z powie­trzem wtór­nym (zwłasz­cza z zasto­so­wa­niem kie­row­nicy powie­trza wtór­nego) pro­blem nie wystę­puje, gdyż to, co wcze­śniej wybu­chało, teraz spala się spo­koj­nie, bo na wierz­chu zasypu stale obecne są płomienie.

• śrubka, miar­kow­nik, dmu­chawa i ste­row­nik - wszystko jedno  - zda­rza nam się tu ze wzglę­dów eko­no­micz­nych pre­fe­ro­wać pracę kotła na natu­ral­nym ciągu, ale żaden spo­sób ste­ro­wa­nia kotłem nie wyklu­cza moż­li­wo­ści roz­pa­la­nia go od góry.

• tem­pe­ra­tura w kotle musi dać się kon­tro­lo­wać dopły­wem powie­trza  - gdy wsy­piesz wię­cej paliwa niż zwy­kle i roz­pa­lisz je od góry, a kocioł będzie dziu­rawy jak sito, to możesz nawet zago­to­wać wodę (w pra­wi­dłowo zabez­pie­czo­nej insta­la­cji nie jest to groźne, ale lepiej tego uni­kać). Dla­tego drzwiczki kotła powinny być pro­ste, osa­dzone pew­nie na zawia­sach, uszczel­nione sznu­rem szkla­nym. Dolna klapka powinna się domy­kać szczel­nie a po jej zamknię­ciu tem­pe­ra­tura w kotle powinna spadać.

Naj­prost­szym spo­so­bem na wyko­na­nie  dopływu powie­trza wtór­nego  w kotle gór­nego spa­la­nia, który fabrycz­nie go nie posiada, jest wycię­cie sznura uszczel­nia­ją­cego z dol­nej kra­wę­dzi drzwi­czek zasypowych.

Opał? Każdy jest odpowiedni

Nie potrze­bu­jesz ate­sto­wa­nego węgla za 1000 zł. Roz­pa­lić od góry można nie­mal każde paliwo: węgiel dowol­nego pocho­dze­nia i jako­ści, zarówno drobny jak i grub­szy, drewno, bry­kiet. Roz­pa­la­nie od góry nie ma więk­szego sensu w przy­padku  węgla sor­ty­mentu kostka oraz koksu . Węgiel kostka pali się pomału, a więc i mało dymi, nawet roz­pa­lony “od dołu”. Roz­pa­le­nie go od góry może być trudne, bo powie­trze będzie ucie­kać dużymi prze­strze­niami mię­dzy bry­łami. Jeśli uszczelni się te prze­strze­nie drob­niej­szymi brył­kami, to z roz­pa­le­niem od góry nie będzie pro­blemu, choć będzie ono prze­bie­gać wyjąt­kowo powoli.
Roz­pa­la­nie od góry koksu ma dużo mniej­szy sens niż w przy­padku węgla. Brak tu sub­stan­cji lot­nych, któ­rych spa­le­nie jest celem tej metody roz­pa­la­nia. Dla­tego też samo roz­ża­rze­nie war­stwy koksu od góry będzie trudne, a jeśli się uda, to żar będzie postę­po­wał w dół bar­dzo powoli.


Przy­go­to­wa­nie kotłowni

Wymie­nione tutaj kwe­stie nie są potrzebne wyłącz­nie przy pale­niu od góry. To ele­menty nor­mal­nego utrzy­ma­nia kotłowni w sta­nie nie­za­gra­ża­ją­cym bez­pie­czeń­stwu ludzi, które jed­nak z braku, jakie­go­kol­wiek przy­musu praw­nego czę­sto są przez ludzi pomijane.

Pra­wi­dłowa wen­ty­la­cja kotłowni

Sprawdź, czy kotłow­nia posiada nawiew powie­trza z zewnątrz oraz drożny kanał wen­ty­la­cyjny.  Oba te kanały muszą być zawsze otwarte, nawet w naj­więk­szy mróz. W kotłowni może i musi być zimno, bo wtedy jest bez­piecz­nie! Gdy brak jest kanału nawiew­nego, za źró­dło powie­trza może słu­żyć uchy­lone okno, o ile będzie uchy­lone zawsze,  gdy kocioł pra­cuje.

Jeśli i okna brak,  dla wła­snego dobra wyko­naj, czym prę­dzej pra­wi­dłowy nawiew powie­trza do kotłowni.  Kocioł do pracy zużywa ogromne ilo­ści powie­trza, które tą czy inną drogą musi zostać zacią­gnięte z zewnątrz. Jeśli w kotłowni nie ma nawiewu, to kocioł pobiera powie­trze z budynku, a więc napływa ono wszel­kimi nie­szczel­no­ściami okien i drzwi a w osta­tecz­no­ści przez kanały wen­ty­la­cyjne, co rodzi sze­reg pro­ble­mów: od zim­nego wia­tru z kra­tek aż po groźbę zacza­dze­nia np. w łazience z pie­cy­kiem gazowym.



Sprawny komin

Sprawdź, czy masz drożny i sprawny komin.  Jeśli patrząc u jego wylotu na dachu zauwa­żasz war­stwę sadzy na ścian­kach ponad ~2mm to znak, że warto go wyczy­ścić, (bo niżej jest już sporo wię­cej). Nawet drobna nie­szczel­ność pomię­dzy sąsia­du­ją­cymi kana­łami w komi­nie powo­duje, że ciąg jest dużo słab­szy niż być powinien.

Sprawny, wyczysz­czony kocioł

Sprawdź stan tech­niczny kotła i jego połą­cze­nia z komi­nem.  Nie­szczel­no­ści samego kotła oraz pod­łą­cze­nia do komina to naj­ba­nal­niej­sza przy­czyna dla któ­rej kocioł kiep­sko działa.

Rura łącząca kocioł z komi­nem powinna być solid­nie zamo­co­wana, tak do kotła jak i do otworu w ścia­nie komina. Otwór ten powi­nien być uszczel­niony ela­stycz­nym nie­pal­nym mate­ria­łem, np. sznu­rem szkla­nym lub wełną mine­ralną, a nie obmu­ro­wany tylko zaprawą, która spęka po pierw­szym rozpaleniu.

Szy­ber w czo­pu­chu zostaw w pozy­cji otwar­tej  a do ste­ro­wa­nia pracą kotła uży­waj klapki dopływu powie­trza w dol­nych drzwicz­kach. Tak jak samo­chód kon­tro­luje się peda­łem gazu, a nie przy­ty­ka­niem rury wyde­cho­wej kar­to­flem, tak  kotłem naj­bez­piecz­niej jest ste­ro­wać przez dopływ powie­trza, a nie przy­ty­ka­nie wylotu spa­lin.  Efekt w obu przy­pad­kach jest dokład­nie taki sam - mniej powie­trza dopływa do kotła, ale ogra­ni­cza­nie wlotu jest bez­piecz­niej­sze. Nato­miast do walki ze zbyt sil­nym cią­giem komi­no­wym i podmu­chami wia­tru naj­le­piej nadaje się regu­la­tor ciągu komi­no­wego.

Porząd­nie wyczyść kocioł.  Nie cho­dzi o puco­wa­nie do gołej bla­chy, ale o zeskro­ba­nie cen­ty­me­tro­wej sko­rupy sadzy i smoły, jeśli taka wystę­puje. To będzie  ostat­nie takie poważne czysz­cze­nie  - kocioł roz­pa­lany od góry będzie pora­stał o wiele wol­niej i tylko lekką, suchą sadzą.

Zain­te­re­suj się też rusz­tem. Wielu ludzi ze zdzi­wie­niem odkrywa, że fabrycz­nie ruszt ma otwory napo­wie­trza­jące na całej

powierzchni, ale przez lata więk­szość z nich poza­ty­kała szlaka.

Warto spraw­dzić, czy kocioł nie jest  prze­wy­mia­ro­wany (o wiele za duży). Na pewno tak jest, jeśli na co dzień roz­pa­lasz w nim nie­wiel­kie ogni­sko, bo tylko do zakry­cia całego rusztu trzeba by wrzu­cić dwa pełne wia­dra węgla, a wtedy w domu raz dwa robi się za gorąco. W takim wypadku przed próbą pale­nia od góry trzeba nieco zmniej­szyć moc kotła.





Pierw­sze roz­pa­le­nie od góry

Po zasto­so­wa­niu opi­sa­nych wyżej dzia­łań masz już odgru­zo­wany z sadzy, sprawny i bez­pieczny kocioł. Pora na pierw­szą próbę roz­pa­le­nia od góry.

1. Przy­go­tuj węgiel lub drewno w ilo­ści ok. połowy pojem­no­ści pale­ni­ska, kilka szczap suchego drewna oraz inną roz­pałkę, jakiej zwy­kle uży­wasz w nieco więk­szej ilo­ści (chrust, słoma, papier - byle nie pla­stik, łatwo­palne płyny ani stare buty).

2. Na pusty ruszt wrzuć naj­pierw grub­sze bryły węgla, a potem prze­syp drob­niej­szymi, tak by cała war­stwa była równa. Podob­nie, gdy palisz drew­nem - naj­pierw ułóż cia­sno w pozio­mie grub­sze kawałki, a potem drobniejsze.

3. Na wierz­chu węgla ułóż drewno grube min. na dwa palce, naj­le­piej żeby przy­kryło całą powierzch­nię pale­ni­ska. Dodaj następną war­stwę drewna, tym razem już tylko na środku i z paty­ków gru­bo­ści jed­nego palca.

4. Na środku ułóż sto­sik z drob­nych paty­ków nie grub­szych niż kciuk. Dwie-trzy war­stwy po trzy-cztery szczapy ukła­dane “w kratkę”, na koniec w szcze­liny pomię­dzy nie powty­kaj bar­dzo drobne drza­zgi, kawa­łek słomy albo papieru, kawa­łek pod­pałki do grilla itp. - coś, co będzie już można odpa­lić zapałką.



5. Zamknij dolne drzwiczki. Przy pomocy śruby regu­la­cyj­nej uchyl klapkę dolną (powie­trza głów­nego) na ok. 1cm, (jeśli nie masz dmuchawy).

6. Jeśli w gór­nych drzwicz­kach posia­dasz klapkę czy otwory dopro­wa­dza­jące powie­trze - otwórz je. Jeśli jest to klapka, uchyl ją na ok. 5mm.

7. Pod­pal roz­pałkę i zamknij górne drzwiczki. Chyba, że nie ma w nich żad­nych otwo­rów napo­wie­trza­ją­cych, wtedy na początku zostaw je nie­znacz­nie uchy­lone, aby roz­pałka mogła się zająć ogniem.

8. Jeśli kocioł posiada dmu­chawę - ustaw ją na ok. 30% mocy. Wła­ściwą inten­syw­ność nadmu­chu powi­nie­neś usta­lić po obser­wa­cji tego, co wydo­bywa się z komina, kiedy już węgiel się roz­pali. Gęsty, czarny dym będzie ozna­czał zbyt duży nadmuch, a gęsty, biały lub siwy - zbyt mało powietrza.

9. Jeśli kocioł posiada ste­row­nik - ustaw tem­pe­ra­turę zadaną wstęp­nie na ok. 60 stopni nawet jeśli zwy­kle pali­łeś moc­niej. Będziesz miał mar­gi­nes bez­pie­czeń­stwa w razie, gdy­byś zauwa­żył jakieś problemy.

10. Kiedy szczapy drewna zajmą się ogniem, możesz iść zająć się swo­imi spra­wami. Jed­nak przy pierw­szych kilku pró­bach może zda­rzyć się, że roz­pałka zga­śnie, zanim zaj­mie się grub­sze drewno i węgiel. Pomóc może doda­nie jej w więk­szej ilo­ści i szer­sze uchy­le­nie klapki w dol­nych drzwicz­kach (lub zwięk­sze­nie obro­tów dmuchawy).

11. Przez pierw­sze pół godzin od roz­pa­le­nia pojawi się zapewne tro­chę dymu z węgla. Nie będzie go jed­nak tak dużo, jak w przy­padku tra­dy­cyj­nego pale­nia. Węgiel będzie się teraz palił wol­niej i mniej inten­syw­nie niż zwy­kle (tem­pe­ra­tura będzie rosła powoli - to nor­malne), a w miarę powsta­wa­nia war­stwy żaru, dymu będzie coraz mniej.

12. Gdy cały zasyp roz­ża­rzy się (poznasz to po tym, że dolne drzwiczki - te mające kon­takt z pale­ni­skiem przy rusz­cie - będą cie­płe), możesz zmniej­szyć dopływ powie­trza od dołu, uchy­la­jąc klapkę na 1-2mm (lub tyle, ile potrzeba, by woda wycho­dząca na grzej­niki miała odpo­wied­nią tem­pe­ra­turę) oraz zamknąć dopływ powie­trza przez górne drzwiczki.

13.Od tej chwili kocioł nie wymaga już obsługi, aż do ponow­nego roz­pa­le­nia.  Nie musisz odwie­dzać, kotłowni (choć z początku lepiej zaglą­daj co jakiś czas i patrz, czy wszystko w porządku), nie musisz prze­gar­niać rusztu pogrze­ba­czem - i tak wszystko się wypali.